Żydzi posługują się książką telefoniczną z 1939 r. w poszukiwaniu roszczeń!

Potomkowie warszawskich żydów ocalałych z Holokaustu, występujących o odszkodowanie, nie mają wystarczającej wiedzy na temat tego, gdzie dokładnie znajdował się ich dom. Powracają do Warszawy i nie wiedzą od czego zacząć poszukiwania. Władze miasta aby im to ułatwić wypuszczają bazy z danymi dawnych właścicieli, którzy figurują w rejestrach sprzed II wojny św. a których status nigdy nie został rozwiązany. Realizując w ten sposób zapowiadaną w 2016 roku kontrowersyjną zapowiedź restytucji. I tak oto wystarczy, że wpisze się  nazwisko swojej rodziny, aby uzyskać pełny przegląd wszystkich aktywów, które można zgłosić w ramach nowego serwisu restytucyjnego w Warszawie. Jest to zaawansowane technologicznie narzędzie, które stało się możliwe dzięki niedawnemu odkryciu niepublikowanej książki telefonicznej z 1939 roku! 


W niewielkim parku za jedyną synagogą w tym mieście, która przetrwała II wojnę światową, Yoram Sztykgold rozgląda się z zakłopotaną miną. 82-letni emerytowany architekt Sztykgold wyemigrował do Izraela po ocaleniu Holocaustu w Polsce. Na próżno usiłuje rozpoznać coś, co kiedyś było jego domem z dzieciństwa. “Nie ma sensu”, mówi po chwili. “Dla mnie to może być wszędzie.” Nieznajomość Sztykgolda z częścią ulicy Grzybowskiej, w której spędził najmłodsze lata, nie wynika z utraty pamięci. Podobnie jak większość Warszawy, budynek mieszkalny jego rodziców został całkowicie zbombardowany podczas wojny  a jego dawny dom jest teraz spokojnym parkiem, który jest ulubionym miejscem spotkań dla matek pchających wózki dziecięce i emerytów w jego wieku.

W podobnej sytuacji jest wielu Żydów chcących odzyskać utracone mienie. Dramatyczne zmiany w krajobrazie Warszawy od dziesięcioleci utrudniają uzyskanie restytucji prywatnych nieruchomości, takich jak dom rodzinny Sztykgolda, utrudniając tym, którzy przeżyli, zidentyfikowanie majątku, który mógł należeć do ich rodzin. Jednak dla wielu osób ubiegających się o zwrot nieruchomości w stolicy, identyfikacja aktywów stanie się łatwiejsza dzięki niedawnemu przełomowi z mało prawdopodobnym źródłem: stworzeniu pierwszej możliwej do przeszukiwania bazy danych. Wystarczy, że wpisze się  nazwisko swojej rodziny, aby uzyskać pełny przegląd wszystkich aktywów, które mogą zgłosić w ramach nowego serwisu restytucyjnego w Warszawie. Jest to zaawansowane technologicznie narzędzie, które stało się możliwe dzięki niedawnemu odkryciu niepublikowanej książki telefonicznej z 1939 roku. Światowa Żydowska Organizacja ds. Restytucji, czyli WJRO, założyła bazę danych w grudniu 2016 r. Pozwoliła ona krewnemu Sztykgolda uzyskać pierwszą ostateczną listę aktywów, jakie rodzina posiadała w Warszawie przed wojną, kiedy kierowali imperium nieruchomości. Baza danych umożliwia użytkownikom sprawdzenie, czy ich rodzina posiadała którąkolwiek z 2613 nieruchomości, które Miasto Stołeczne Warszawa ogłosiło w tym roku, że zostanie ponownie otwarte dla roszczeń reprywatyzacyjnych.

Szczególnie w przypadku Sztykgolda baza danych miała “ogromną rolę”, powiedział, ponieważ jedyną osobą dorosłą z jego rodziny, która przeżyła ludobójstwo, była jego matka, która “miała jedynie częściową wiedzę na temat tego, co posiadała jej rodzina”.

W trakcie wizyty Sztykgold miał także rzadką okazję, by przyjrzeć się kluczowi, który doprowadził do powstania przełomowej bazy danych: żółknącej, próbnej kopii książki telefonicznej z 1939 roku. Nigdy nie opublikowano jej, ponieważ katalog był przygotowywany, gdy Niemcy zaatakowali Polskę.

Co ważne, książka telefoniczna lub rejestr zawierała informacje, które umożliwiły genealogom Loganowi Kleinwaksowi z Waszyngtonu, znalezienie nazwisk właścicieli tysięcy aktywów, w tym około połowy z tych 2613 nieruchomości, które Warszawa stwierdziła, że ​​ponownie otworzą się na roszczenia. Polska, w której 3,3 miliona Żydów żyło przed Holokaustem, jest jedynym ważnym krajem w Europie, który nie uchwalił krajowych przepisów dotyczących zwrotu mienia niesprawiedliwie przejętego od prywatnych właścicieli przez nazistów lub znacjonalizowanego przez reżim komunistyczny, jak podaje WJRO. Zamiast uchwalania przepisów, polskie władze i sądy rozpatrują roszczenia reprywatyzacyjne na zasadzie indywidualnej.

Dziesiątki takich przypadków zostały rozwiązane w ostatnich latach. Kilku polskich rzeczoznawców majątkowych powiedziało JTA, że nie ma możliwości dowiedzenia się, ile roszczeń dotyczy Żydów.

Realizując zapowiadaną w 2016 roku kontrowersyjną zapowiedź restytucji, Warszawa okresowo wypuszcza kilkadziesiąt adresów nieruchomości z listy, które zostały zgłoszone podczas komunizmu, ale których status nigdy nie został rozwiązany. Miasto nie wypuszcza nazwisk właścicieli, chociaż przypuszczalnie ma przynajmniej część z zatrzymanych roszczeń reprywatyzacyjnych złożonych dla każdego z 2613 aktywów. Krytycy tej praktyki twierdzą, że pozbawia ona wnioskodawców istotnych informacji niezbędnych do uzyskania odszkodowania. Rzecznicy twierdzą, że ma to na celu zminimalizowanie oszustw. Po ponownym otwarciu nieruchomości w celu przywrócenia, wnioskodawcy mają sześć miesięcy na złożenie drugiego wniosku. Według WJRO jest to nierozsądnie krótki okres czasu. Ale dla ludzi takich jak Sztykgold, którzy nie wiedzą nawet, do których adresatów należą ich rodziny, cały proces 2016 roku jest nieistotny. A przynajmniej do czasu, gdy Kleinwaks “dopasował adresy ogłoszone w 2016 roku nazwiskami właścicieli”, którzy są wskazani w rejestrze z 1939 roku, powiedział.


Dziś kopia jest przechowywana w skarbcach Centralnej Biblioteki Wojskowej, która w 2014 r. kupiła ją za około 3000 dolarów od kolekcjonera książek na aukcji. Biblioteka następnie przeskanowała książkę i opublikowała skany online. Kleinwaks, który słyszał o aukcji i niecierpliwie czekał na dostęp do zawartości książki, wykorzystał opracowane przez siebie oprogramowanie do zbudowania bazy danych właścicieli z książki telefonicznej, dopasowując ją do 2613 adresów.

Do tej pory miasto Warszawa otworzyło ponownie tylko około 300 roszczeń reprywatyzacyjnych z listy 2613, a żaden z powodów nie otrzymał odszkodowania. Kleinwaks powiedział, że nie wie, ilu ludzi korzysta z jego bazy danych, by montować roszczenia. Sam osobiście skontaktował się z kilkoma rodzinami, których nazwiska znalazł, powiedział, a niektóre z nich podjęły następnie prace naprawcze.

Żaden majątek rodziny Sztykgoldów – jest ich kilkanaście – nie został ponownie otwarty na restytucję. Ale rodzina Sztykgold robi już krok w nogę – lokalizuje akty urodzenia, buduje drzewo genealogiczne, udowadniając, że są jedynymi spadkobiercami i wieloma innymi biurokratycznymi obowiązkami – tak, że gdy ich aktywa zostaną ponownie otwarte, będą mieli nadzieję, że zrobią szóstkę. -miesięczny termin. Gideon Taylor, dyrektor operacyjny WJRO, powiedział, że “bardzo pozytywnym krokiem” było dokonanie przez władze polskie zakupu i udostępnienia online rejestru z 1939 roku.

“Ale Polska musi teraz podążać i uczynić tę informację użyteczną dla spadkobierców, zamiast wprowadzić procedurę, która utrudnia odzyskanie nieruchomości” – powiedział.

W przeciwieństwie do jej męża, Liora Sztykgold, 77, nie może nawet korzystać z bazy danych WJRO, aby dowiedzieć się, czy jej rodzice mieli jakiekolwiek aktywa, które są ponownie otwarte dla restytucji. Sierota pozostawiona pod opieką klasztoru katolickiego, nie zna jej nazwiska ani daty urodzenia. “Tu nie chodzi o pieniądze” – powiedziała Liora, która ma dwoje dzieci z Yoramem. “Oczywiście, chcielibyśmy zostawić więcej wnuczkom. Chodzi o osiągnięcie wymiaru sprawiedliwości”.  Polska zwróciła gminy będące własnością wielu milionów dolarów na rzecz żydowskich i chrześcijańskich organizacji, między innymi. Ale oparła się wezwaniom do uchwalenia przepisów dotyczących własności prywatnej. W Warszawie próby sprawiedliwości w sprawie restytucji są skomplikowane, chaotyczne i mają wielu nie-żydowskich pretendentów.

Według Kleinwaków, około połowa z 2613 aktywów znajdujących się na liście została ponownie otwarta prawdopodobnie przez nieżydowskich Polaków. Ale “istnieje ogólna niechęć do poruszania tej kwestii” – twierdzi Konstanty Gebert, żydowski dziennikarz “Gazety Wyborczej”. Wynika to w dużej mierze z nękających go skandali korupcyjnych, ale dodatkowo: “Wielu Polaków czuje, że cały naród cierpiał pod rządami nazizmu i komunizmu, i że niesłusznie tylko nieliczni dostają restytucję”.

Są też przypadki Krystyny ​​Danko, nieżydowskiej kobiety, która ryzykowała życiem ratując Żydów podczas Holocaustu. Została zmuszona do opuszczenia domu w wieku 100 lat po tym, jak budynek, w którym od dziesięcioleci mieszkała na parterze, został zwrócony w 2016 r. na rzecz osób ubiegających się o odszkodowanie z Paryża. (Skarżąca, Emilia Radziun, właścicielka supermarketu w stolicy Francji, powiedziała polskim mediom, że nie jest Żydówką, nie odpowiedziała na próby dotarcia do niej przez JTA). Teraz Danko mieszka w publicznym budynku mieszkalnym na szóstym piętrze, gdzie jej wózek inwalidzki ledwo pasuje do rozklekotanej windy. Jej syn, Wojciech, mówi, że jego matka, która ma prawie 102 lata, oślepła w ciągu tygodnia ze stresu. “To, co przydarzyło się mojej matce, nie było sprawiedliwe, ale rozumiem żydowską perspektywę poszukiwania sprawiedliwości przez restytucję” – powiedział. “Myślę, że potrzebujemy ustawodawstwa i kompromisu, ponieważ sposób, w jaki to działa, nie jest dobry dla zbyt wielu ludzi”.

expres-24.pl

opracowano na podstawie www.israelnationalnews.com


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *