Tragiczna a zarazem przepiękna historia pewnego zdjęcia.

Wrzesień 1939, Lublin, kilkudziesięciokilogramowa niemiecka bomba spada na miejski ratusz, przebijając drugie i pierwsze piętro. Nie wybucha, ale może to nastąpić w każdym momencie, a siedziba magistratu jest wypełniona ludźmi, to dzień wypłaty. Jan Gilas, ojciec dwójki dzieci, woźny urzędu miejskiego, działa instynktownie, wynosząc niewybuch przed budynek i chwilę później, prawdopodobnie z powodu stresu i wielkiego wysiłku organizmu, umiera na zawał, wciąż obejmując bombę. Moment śmierci 38-letniego mężczyzny uwiecznia znany lubelski fotograf  Ludwik Hartwig, ojciec bardziej znanego Edwarda Hartwiga, ale równie szanowany fotograf lubelski. Zdjęcie wykonano na potrzeby dokumentacji zniszczeń Lublina po bombardowaniu 9 września 1939 r. 

Wrzesień 1939, Lublin, kilkudziesięciokilogramowa niemiecka bomba spada na miejski ratusz, przebijając drugie i pierwsze…

Opublikowany przez Krótka historia jednego zdjęcia Piątek, 31 sierpnia 2018

źródło: facebook 


 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 komentarze “Tragiczna a zarazem przepiękna historia pewnego zdjęcia.”