Ropnie na ustach, martwica tkanek, zakażenia wirusem HIV, HPV lub HCV-po zabiegach w gabinetach kosmetycznych. Lekarze biją na alarm!

Dlaczego wypełnienia iniekcyjne takie jak: toksyna botulinowa, kwas hialuronowy, mezoterapia igłowa, osocze bogatopłytkowe (PRP) stały się tak bardzo popularne? Najprostsza odpowiedź: bo działają! Owszem, działają, pomagają nam zachować młody i zdrowy wygląd bez użycia skalpela, a zarazem w widoczny sposób niwelują oznaki upływającego czasu. Dlaczego więc nie wszystkie zabiegi są udane i dlaczego obserwujemy tak ogromną ilość oszpeconych, często nieodwracalnie kobiet? Ropnie na ustach, martwica tkanek, zakażenie wirusem HIV, HPV lub HCV- to oczywiście najpoważniejsze przypadki powikłań, ale ich liczba rośnie w zastraszającym tempie.


Główną przyczyną wielu nieudanych zabiegów z zakresu medycyny estetycznej jest to, że biorą się za nie osoby niemające ku temu odpowiednich kompetencji. Polskie Towarzystwo Dermatologiczne i Ministerstwo Zdrowia nie rekomenduje zabiegów medycyny estetycznej wykonywanych z naruszeniem ciągłości tkanek przez kosmetologów. Jednak środowisko kosmetyczek nic nie robi sobie z tego zakazu. Z tego powodu w trakcie wstrzykiwania botoksu lub kwasu hialuronowego w gabinetach kosmetycznych, coraz częściej dochodzi u pacjentek do poważnych powikłań. W gabinetach nie ma lekarzy, a kosmetyczki nie są przygotowane do radzenia sobie z nietypowymi sytuacjami. Ropnie na ustach, martwica tkanek, zakażenie wirusem HIV, HPV lub HCV- to najpoważniejsze przypadki powikłań, ale ich liczba rośnie w zastraszającym tempie. W dyskusjach na temat rozdziału kompetencji między kosmetyczkami/kosmetologami a lekarzami medycyny estetycznej bardzo często pojawia się kwestia przerywania ciągłości skóry. Argumentem za tym, że mogą, jest to, że kosmetyczki zakładają kolczyki. Jednak zabieg mezoterapii, czy wstrzyknięcia kwasu hialuronowego to nie jest przebijanie uszu! Następuje w nim nie tylko przerwanie ciągłości skóry, ale też podanie jakiegoś preparatu do skóry, który wchodzi z nią w reakcję. Dlatego powinno się powiedzieć głośno, że kosmetyczki nie mają świadomości, tego co robią! Nie zdają sobie sprawy, o co chodzi w tych zabiegach, bo nie mają ku temu odpowiedniej wiedzy. Żadne studia kosmetyczne, czy kosmetologiczne nie są nawet namiastką studiów medycznych.


Niedawno sąd Rejonowy w Toruniu przyznał byłej studentce psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy odszkodowanie, za nieudany zabieg powiększania ust w jednej z klinik urody w Toruniu. Kobieta chciała wyglądać atrakcyjnie, a zamiast poprawy urody ma grudki, asymetryczne wygięcie ust i brak uśmiechu. Zabieg kosztował 500 zł. i miał być wykonany profesjonalnie, przy użyciu kwasu hialuronowego, tymczasem doszło do bardzo wielu zaniedbań. Oto szczegóły tej sprawy: Zabieg wykonał syn właścicielki kliniki urody, który nie jest lekarzem, tylko osobą z ukończonym kursem kosmetologicznym. Gdy po zabiegu klientce zeszła opuchlizna, odkryła grudki w ustach i niesymetryczne wygięcie, wróciła do gabinetu, gdzie kosmetolog zaaplikował jej kolejne dawki wypełniacza, wstrzykując je w górną i dolną wargę, a następnie zalecił masaż ust, picie wody oraz unikanie słońca, solarium i alkoholu. Niestety, klientka wyglądała coraz gorzej i coraz gorzej się czuła. Zrozpaczona udała się do kliniki po raz trzeci, na jej żądanie kosmetolog uzupełnił usta kolejną dawką preparatu, co doprowadziło do katastrofalnych skutków. Oszpecona i załamana torunianka postanowiła szukać ratunku u specjalistów. Liczyła na pomoc w jednym z prywatnych centrów chirurgii plastycznej w Bydgoszczy. Niestety, nie dostała jej. Specjaliści nie chcieli podjąć się korekty, bo tak naprawdę nie wiedzieli, co z nią zrobiono w toruńskiej klinice urody. Kobieta nie była w stanie przedstawić żadnej dokumentacji medycznej, bo klinika takiej nie prowadziła. Nie wiadomo zatem nawet było, jakich preparatów użyto do powiększania ust. Zdaniem Sądu Rejonowego w Toruniu nie był to kwas hialuronowy. Załamana kobieta rzuciła pracę i studia…

Niestety to nie jest odosobniony przypadek. Śmiało można powiedzieć, że obserwujemy coraz większą ilość oszpeconych często nieodwracalnie kobiet. 

Na co zatem zwracać uwagę, decydując się na zabieg z zakresu medycyny estetycznej?

Przede wszystkim na to, czy w gabinecie przyjmuje lekarz medycyny estetycznej i czy to on wykonuje zabiegi. Przykładem mogą być zabiegi z użyciem toksyny botulinowej, która jest lekiem, wydawanym z przepisu lekarza. Osoba niebędąca lekarzem nie może legalnie wejść w posiadanie toksyny botulinowej! Z kolei preparaty kwasu hialuronowego i inne substancje z grupy tzw. wypełniaczy są klasyfikowane jako wyroby medyczne i zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 5 listopada 2010 r. w sprawie klasyfikowania wyrobów medycznych powinny być właściwie dostarczone, prawidłowo utrzymywane i używane zgodnie z przewidzianym zastosowaniem, a użytkownik wyrobu jest zobowiązany do przestrzegania instrukcji używania. Pamiętajmy, że materiał wypełniający zmarszczki musi pochodzić z pewnego źródła i być przebadany i bezpieczny. To wszystko powinno nam zostać wyjaśnione podczas pierwszej konsultacji przez lekarza, który będzie wykonywał zabieg. W niektórych krajach europejskich zabiegi z zakresu medycyny estetycznej mogą wykonywać tylko i wyłącznie dermatolodzy, chirurdzy plastyczni i chirurdzy. Osoby nie wykonujące zawodu lekarza, czyli pielęgniarki, kosmetyczki czy kosmetolodzy absolutnie nie mają do tego prawa. Niestety, w Polsce każdy może zostać przeszkolony z podawania kwasu hialuronowego na krótkim kursie. Nie trzeba nawet być osobą związaną z medycyną!

Dużo preparatów, które są dostępne na rynku, nie ma zezwolenia na podawanie podskórne. Mimo to, niektóre osoby z nich korzystają, co wiąże się z groźnymi powikłaniami. Ponadto musimy się upewnić czy osoba, która wykonuje zabieg poddania kwasu hialuronowego, zna anatomię twarzy. Ogromna ilość powikłań związana jest z martwicą skóry, ponieważ doszło do zamknięcia naczynia krwionośnego kwasem hialuronowym. Lekarz zna anatomię i on wie, w którym miejscu nie można wykonać iniekcji.

Innym lżejszym powikłaniem jest asymetria, czyli nierównomierne lub nadmierne podanie, czego efektem są przerażające usta w stylu Kaczora Donalda”.

 


Czy rybie usta można jakoś uratować?

Można, ale tylko chirurgicznie! Wielokrotne podawanie nadmiernej ilości kwasu hialuronowego w usta powoduje, że po pewnym czasie powstaje tkanka włóknista, która jest odpowiedzią na reakcję zapalną na stale podawany kwas hialuronowy. Jedyną drogą usunięcia nadmiaru tkanki łącznej jest korekcja chirurgiczna. Tak samo, jeśli mamy powikłania zapalne, czyli ropnie w obrębie twarzy. W przypadku kwasu hialuronowego, lekarze chociaż niechętnie, to decydują się na podanie hialuronidazy, która rozpuszcza kwas hialuronowy. Robią to z wielką ostrożnością, ponieważ nie wolno jej podawać osobom uczulonym na jad żmii. Trzeba jednak mieć świadomość, że po czymś takim usta już nigdy nie wrócą do stanu przed zabiegiem, bo tak duża ilość twardego preparatu niszczy tkanki dookoła.

 Jednak najpoważniejszym problemem są sytuacje, gdzie w gabinetach kosmetycznych dochodzi do zakażenia klientek wirusem HIV, HPV czy HCV, czyli żółtaczką wszczepienną. 

Bardzo często dochodzi do powikłań w wyniku nieprzestrzegania zasad aseptyki w trakcie wykonywania zabiegu. Skóry pacjentki musi być odkażana, jak również narzędzia, które wykorzystuje się podczas zabiegu, muszą być jałowe i zdezynfekowane.

Zachodzi podejrzenie, że 230 tys. osób w Polsce jest zakażonych HCV wywołującym wirusowe zapalenie wątroby typu C, ale wie o tym zaledwie 30 tys. osób. Wiele gabinetów kosmetycznych posiada tylko sterylizatory parowe, które są niewystarczające, bo wirus HCV tzw. żółtaczki wszczepiennej nie ginie w 100 st. C., dlatego lekarze biją na alarm, gdyż problem zaczyna robić się coraz bardziej poważny.

expres-24.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Ropnie na ustach, martwica tkanek, zakażenia wirusem HIV, HPV lub HCV-po zabiegach w gabinetach kosmetycznych. Lekarze biją na alarm!”