Ofiara gwałciciela żyje za 153 zł miesięcznie. Oprawca winien jest jej 260 tys. zł

Pani Bernadeta po rozwodzie w 2000 r. związała się z Marianem G., związek szybko przemienił się w koszmar. Mężczyzna przywiązywał ją do ławy, kopał, gwałcił, bił, aż straciła wzrok. Minęło 18 lat a ona pomimo wyroku sądowego, który przyznał jej 150 tys. zadośćuczynienia i rentę w wysokości 1000 zł miesięcznie nie otrzymała ani grosza… bo skazany nie pracuje i nie można go do tego zmusić. 47-letnia niewidoma kobieta utrzymuje się z zasiłku pielęgnacyjnego w wys. 153 zł miesięcznie.


Wrzątkiem mnie oblał, podpalał mi włosy, przypalał zapalniczką i psikał dezodorantem, tylko zdążyłam buzię odwracać. Wiązał mnie do ławy, ręce, nogi… potem brał cokolwiek… nie pamiętam, czy to był słoik, czy butelka, wiem, że to było szklane. Im więcej krwi widział, to jego to bardziej kręciło — opowiada.
Mimo że uciekła, to jednak skutki jego czynów pozostają do dziś. U Kobiety na skutek pobicia doszło do odklejenia siatkówki, w związku z czym straciła wzrok. – Lewe oko jest uschnięte — mówi pani Bernadeta.
– Postępowanie karne przeciwko Marianowi G. toczyło się w sądzie w 2010 roku. Obejmowało czyny z 2000 roku. Z uzasadnienia wyroku sądu wynika, że sąd nie miał żadnych wątpliwości, że Marian G. spowodował znaczne obrażenia, bo w wyniku tych czynów pani Bernarda straciła wzrok — informuje Agata Dybek-Zdyń, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gliwicach.
Mężczyznę skazano na 3,5 roku bezwzględnego więzienia. Jednak to nie jedyny proces, w którym zasiadał na ławie oskarżonych. W tym samym czasie toczyło się postępowanie karne, w wyniku którego otrzymał wyrok 10 lat więzienia za zabójstwo swojej żony. Kara łączna to 14 lat pozbawienia wolności. W tym samym czasie sąd cywilny przyznał okaleczonej Bernadecie rekompensatę: 150 tys. zł zadośćuczynienia i 1000 zł comiesięcznej renty.
Dziś kobieta powinna otrzymać już ponad 260 000 zł, jeśli doliczy się odsetki. Niestety wyrok jest tylko na papierze, kobieta nie otrzymała ani złotówki, ponieważ mężczyzna nie pracuje, a więźnia nie można zmusić do pracy. Komornik zmuszony był odstąpić od czynności i umorzyć postępowanie. Wiadomo tylko tyle, że świadczy pracę jako wolontariusz.
Pani Bernarda półtora roku temu wyszła za mąż, za mężczyznę, którego poznała w klinice okulistycznej. Gdyby nie on nie miałaby z czego żyć. ZUS renty jej odmówił, bo nie ma udokumentowanej odpowiedniej liczby przepracowanych lat.
expres-24.pl


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *