Lekcja patriotyzmu na przykładzie Witolda Pileckiego.

My ludzie XXI w. żyjący w poczuciu ważności, często krytycznie oceniamy zarówno dokonania przodków jak i obrońców naszej Ojczyzny. Rzadko próbujemy ich zrozumieć, oraz czasy w których żyli, a na wszystko chcemy mieć gotowy przepis. Szczycimy się tym, że mamy wolność, wysoko rozwiniętą technikę, dzięki której możemy komunikować się w zaledwie kilku sekund z najbardziej odległymi miejscami na świecie, a także dostatek wszelkich dóbr. Czy jednak naprawdę potrafimy być ludźmi? Czy wiemy na czym polega prawdziwa miłość do drugiego człowieka, albo do Ojczyzny? Czy wiemy co to jest honor? Czy w ogóle potrafimy się jeszcze zachowywać honorowo? No cóż, niech każdy w swym sercu odpowie sobie na to pytanie, ale gdyby dziś honor był na właściwym miejscu to nie mielibyśmy tylu manifestujących kobiet wołających o prawo do zabicia własnego dziecka, nie było by tez żadnych marszów LGBT, przypadków pedofilii, czy innych form zgorszenia dzieci i młodzieży. Dlaczego dziś, po ponad 70 latach powraca eugenika, eutanazja tych “niepotrzebnych” i “gorszych”? Wydawać by się mogło że historia II WŚ czegoś nas nauczyła, ale gdyby tak było, to każdy z nas byłby PRO LIFE! Jednak aby kogoś nauczyć szacunku do życia, konieczne jest pokazywanie do czego prowadzi pogarda. Zamykanie oczu na historię nie jest rozwiązaniem, bo tylko prawda wyzwala! Hitler oraz Stalin dobrze wiedzieli, że jeśli uderzą w Polską inteligencję, to Polska już się nie podniesie. W pewnym sensie to im się udało, ale nie do końca! Zmarli mają to do siebie, że w każdej chwili mogą odrodzić się na nowo jak feniks z popiołów, a świadectwo ich czynów ze dwojoną siłą może przywrócić ducha w ospałym narodzie. Dlatego tak ważnym jest aby wspominać i studiować liczne biografie. Inka, Zagończyk, Pilecki i wielu innych musi być wyciąganych nieustannie na światło dzienne. Ja wierzę, że przy ich pomocy obudzi się duch. Duch, którego żadna siła już nigdy więcej nie pokona! Na szczególną uwagę zasługują też biografie żołnierzy pomordowanych w Katyniu, więźniów niemieckich obozów zagłady, zesłanych na Sybir, a także przepiękne historie pozostałych Żołnierzy Wyklętych. To z nich powinniśmy czerpać siły do walki o lepsze jutro.


Rotmistrza Witolda Pileckiego uważa się za jednego z największych bohaterów narodowych wszech czasów. Ceniony brytyjski historyk prof. Michael Foot zaliczył go do grona sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu II wojny światowej. Niezłomny patriota stał się symbolem ofiary złożonej przez polski naród w walce z dwoma najstraszliwszymi systemami – nazizmem i komunizmem. Podczas kampanii wrześniowej był dowódcą plutonu w szwadronie kawalerii dywizyjnej 19 Dywizji Piechoty Armii Prusy, a następnie w 41 Dywizji Piechoty na przedmościu rumuńskim. Podległe mu jednostki zniszczyły m.in. 7 niemieckich czołgów oraz 2 nieuzbrojone samoloty. Pod koniec kampanii jego oddział przeszedł do partyzantki, a następnie dowódca rozwiązał go 17 października 1939 roku. Z miejsca zaczął organizować walkę konspiracyjną. Został współorganizatorem podziemnej Tajnej Organizacji Wojskowej, która w 1943 roku została włączona do struktur Armii Krajowej. W 1940 roku, na ochotnika sprowokował swoje aresztowanie przez Gestapo i trafił do Auschwitz, gdzie otrzymał numer obozowy 4859. W obozie przebywał do 1943 roku. Gdy dowiedział się o planie przeniesienia polskich więźniów do obozów na terenie III Rzeszy, zaczął przygotowywać ucieczkę. Dokonał tego w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku w czasie świąt wielkanocnych wraz z dwoma więźniami. Następnie działał w Kedywie, czyli Kierownictwie Dywersji Komendy Głównej AK. Brał udział w powstaniu warszawskim, dowodził jednym z oddziałów zgrupowania Chrobry II. Po upadku powstania trafił do niemieckiej niewoli, przebywał w Lamsdorfie (Łambinowicach) i Murnau. „Co może powiedzieć ludzkość dziś, ta ludzkość, która chce dowieść postępu kultury, a XX wiek postawić znacznie wyżej od wieków przeszłych. Czy w ogóle my, ludzie XX wieku, możemy spojrzeć w twarze tych, co żyli kiedyś i – śmieszna rzecz – dowodzić naszej wyższości, kiedy za naszych czasów zbrojna masa niszczy nie wrogie sobie wojsko, lecz całe narody, bezbronne społeczeństwa, stosując najnowsze zdobycze techniki. Postęp cywilizacji – tak! lecz postęp kultury? – śmieszne. Zabrnęliśmy, kochani moi, straszliwie. Przerażająca rzecz, nie ma na to słów! Chciałem powiedzieć: zezwierzęcenie… lecz nie! Jesteśmy od zwierząt o całe piekło gorsi!” napisał w jednym z raportów.

Po zakończeniu II wojny światowej otrzymał przydział do 2 Korpusu Polskiego. W grudniu 1945 roku wysłano go do Polski, by organizował podziemne struktury antykomunistyczne. Aresztowany 8 maja 1947 roku, torturowany i postawiony przed sądem między innymi pod zarzutem przygotowywania zamachu na życie wysokich funkcjonariuszy bezpieki. Skazany na karę śmierci i stracony 25 maja 1948 roku. W 2006 roku otrzymał Order Orła Białego, a w 2013 r. został awansowany pośmiertnie do stopnia pułkownika.


Czego uczy nas Witold Pilecki?

Czy Witold Pilecki był ze stali, że nigdy niczego się nie bał? Bał się jak każdy z nas, niemożliwą rzeczą jest aby się nie bać (sam Chrystus Bóg i Władca Wszechświata! drżał na widok męki). Jednak są osoby, których cechuje nieludzka odwaga i umieją wynieść się ponad własny strach. Wielu mądrych mówi, że Rotmistrz Pilecki to bohater z górnej półki. Tak, zdecydowanie to górna półka, ale tylko dlatego, że całe życie był „Niezłomnym”. Cechowała go wielka miłość do ojczyzny, oraz nie ukazywanie nienawiści do swoich wrogów. W miejscu kaźni jakim był Oświęcim, gdzie przerażeni ludzie każdego dnia zastanawiali się czy będzie jeszcze jakieś jutro, a sam widok drutów kolczastych był straszny, tak straszny że strach ten czuć do dziś, on dokonał niemożliwego: stworzył ruch oporu jednając ze sobą nienawidzących się polskich socjalistów i nacjonalistów. Jak pisał w swoim raporcie: ”Trzeba więc było Polakom pokazywać codziennie górę trupów polskich, żeby się pogodzili i zdecydowali, że ponad różnice i wrogie stanowisko, jakie w stosunku do siebie zajmowali, jest większa racja – zgoda i jeden front przeciwko wspólnemu wrogowi.”

Później sądzony i skazany na karę śmierci a mimo to oprawcy nie złamali go do samego końca. Miał czyste sumienie i pełne głębi spojrzenie przez co odważnie wrogom patrzył w oczy. Jego spojrzenie musiało ich boleć. Nie ma mowy aby nie bolało! Z pewnością tego spojrzenia nie zapomnieli do końca życia, bo czystego niewinnego spojrzenia po prostu nie da się zapomnieć. Można zagłuszyć, ale nie da się zapomnieć! Podobnie jak SS-mani którzy w Oświęcimiu do Kolbego mówili, aby nie patrzył im w oczy, tylko żeby patrzył w ziemię. Po jego śmierci oni, wielcy i ważni tak naprawdę byli przerażeni, co dowodem jest, że nie odważyli się więcej nikogo skazać na śmierć głodową. Być może podświadomie bali się że historia mogłaby się powtórzyć, że znowu ktoś odważy się wyjść z szeregu… Skoro więc spojrzenie Kolbego bolało Niemców, to z oprawcami Witolda Pileckiego nie mogło być inaczej. Jak to więc możliwe, że Niemcy bali się a Kolbe i Pilecki nie? Otóż jest to jest wielka i niezbadana tajemnica życia i śmierci, gdzie niejednemu ateiście zwyczajnie odejmuje mowę. 


Historia przepięknej miłości.

Na temat Witolda Pileckiego napisano zarówno wiele książek jak i artykułów, jednak o tego typu bohaterach można pisać bez końca. Oprócz tego że był nieugięty, to był także bardzo przystojnym mężczyzną, pełnym ułańskiej fantazji i romantyzmu, a wybranką jego serca była Maria Ostrowska, pochodząca z Ostrowa Mazowieckiego, nauczycielka w siedmioklasowej szkole, w miejscowości Krupie. W 1925 r. ukończyła gimnazjum oraz dwuletni kurs metodyczno – pedagogiczny w Ostrowi Mazowieckiej. Pierwszą posadę nauczycielki otrzymała w roku szkolnym 1925/26, w Publicznej Szkole Powszechnej w Bieniakoniach. Po dwóch latach przeniosła się do siedmioklasowej szkoły we wsi Krupa k/Lidy, gdzie poza pracą nauczycielki, prowadziła społecznie Koło Gospodyń Wiejskich, a także Koło Młodzieży. Mieszkała w majątku państwa Szukiewiczów, którego Witold Pilecki był częstym gościem, zwłaszcza po tym, jak młoda nauczycielka wpadła mu w oko. Nieopodal stacjonował 5 Pułk Lotniczy i jego piloci również zachwycali się widokiem pięknej Marii. Konkurencja do jej serca była więc duża. Natomiast on zaimponował znajomością malarstwa jak i umiejętnością malowania, a także świetnie jeździł konno. By zdobyć serce swojej wybranki, skoro świt galopował, by w otwarte okno, gdzie spała, wrzucać bukiety świeżych kwiatów. Gdy zorientował się że ma konkurenta (lotnika z wspomnianej wyżej bazy) postanowił zrobić fortel. Przekupił kogoś, kto zabrał lotnikowi rower, a on musiał piechotą wracać do bazy lotniczej przez 5 kilometrów. Wówczas amory do pięknej nauczycielki definitywnie mu przeszły. Tak wiec Witold Pilecki i Maria z Ostrowskich pobrali się 7 kwietnia 1931 r. Rok później przyszedł na świat ich syn Andrzej, a następnie córka Zofia. Dalsze ich losy, pięknego i jakże romantycznego uczucia, przeplatała okrutna wojna, a zakończyło zabójstwo Witolda przez komunistycznych oprawców. Wdowa po rotmistrzu Witoldzie Pileckim, córka ziemi ostrowskiej – Maria z Ostrowskich Pilecka, 14 lutego 2002 roku spoczęła na warszawskich Powązkach. Odeszła cicho i bez rozgłosu, tak jak żyła. Miała 96 lat. W milczeniu i zadumie, bez pogrzebowego marszu i salwy honorowej, kondukt żałobny odprowadził ją do Alei Zasłużonych.

Poniżej film w którym córka Witolda Pileckiego Zofia wspomina swojego tatę. 

expres-24.pl 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Lekcja patriotyzmu na przykładzie Witolda Pileckiego.”