Ks.Sylwester Zych-zapomniana ofiara reżimu komunistycznego!

11 lipca 1989 r.,  3 miesiące po zakończeniu obrad okrągłostołowych, na przystanku PKS w Krynicy Morskiej znaleziono śmiertelnie pobitego 39-letniego ks. Sylwesta Zycha-kapelana “Solidarności”. Dziś mija dokładnie 29 lat od tego dnia, a okoliczności jego śmierci – podobnie jak wielu innych zgonów z lat 80 – nadal nie zostały wyjaśnione!

Kilkanaście lat temu IPN, trafił na trop byłego funkcjonariusza SB, który mógł być zamieszany w tą śmierć. W latach 90-tych został on pozytywnie zweryfikowany i podjął pracę w policji. W 1999 r. otrzymał z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Brązowy Krzyż Zasługi, jak napisano w uzasadnieniu: ” za szczególne zasługi w ratowaniu życia ludzkiego” 

Ks. Sylwester Zych urodził się 19 maja 1950 r. we wsi Ostrówek, a mieszkał w Lipinkach.  W wieku 20 lat wstąpił do warszawskiego Seminarium Duchownego, które ukończył w 1977 r. W działalności duszpasterskiej zajmował się głównie młodzieżą.Po raz pierwszy naraził się reżimowi komunistycznemu, gdy w drugiej połowie lat 70-tych XX w. zainicjował akcję wieszania krzyży w szkołach i przedszkolach w Tłuszczu. W 1982 został oskarżony o próbę obalenia siłą ustroju PRL i przynależność do organizacji zbrojnej (miało to związek ze śmiercią sierżanta MO Zdzisława Karosa).  Po pokazowym procesie został skazany na karę 6 lat pozbawienia wolności. W mediach generał Czesław Kiszczak oskarżył go o pomoc w zabójstwie.  Jako skazany przebywał w najcięższych wiezieniach w Polsce. Traktowano go jako zbrodniarza, on sam zaś czuł się tam jak zaszczute zwierze. Wielokrotnie grożono mu pewną śmiercią po wyjściu na wolność. Dzielił jedną celę z Leszkiem Moczulskim, któremu opowiadał o groźbach ze strony nieznanych mu funkcjonariuszy MSW. Informacje te Moczulski przekazał swemu obrońcy, mec. Edwardowi Wende. W wyniku pobytu w areszcie bardzo pogorszył się jego stan zdrowia, został zwolniony z więzienia w 1986. Po opuszczeniu więzienia nadal był prześladowany przez bezpiekę, grożono mu śmiercią. Jako kapelan okręgu warszawskiego Konfederacji Polski Niepodległej, występował jako kurier w poufnych sprawach tej partii. 4 lutego 1989 odprawił mszę świętą przed III Kongresem KPN . W lipcu 1989 roku ksiądz Zych udał się do Braniewa, gdzie proboszczem katedry był jego dobry znajomy, ksiądz Tadeusz Brandys. 10 lipca, po spożytym wspólnie śniadaniu, księdza Sylwestra odwieziono na przystań we Fromborku. Tam widziano go po raz ostatni…

Ciało pobitego  ks. Sylwestra Zycha odnaleziono 11 lipca 1989 r. na dworcu autobusowym w Krynicy Morskiej. Lekarz, który jako jeden z pierwszych oglądał zwłoki duchownego, zauważył rany zadane tępym przedmiotem lub wprawną dłonią karateki. Na rękach kapłana, tuż przy żyłach, odkrył małe ślady wkłuć igłą. Później, podczas sekcji zwłok, lekarz odkrył, że duchownego najpierw pobito do nieprzytomności, a następnie wstrzyknięto mu stężoną dawkę alkoholu. Pomimo tego w 1989 r. po śledztwie Prokuratury Wojewódzkiej w Elblągu uznano, że duchowny umarł z powodu wypicia nadmiernej ilości alkoholu i  śledztwo umorzono! Po rozpoznaniu zwłok, pracownik TVP w Gdańsku, Witold Gołębiowski, dostał osobiste polecenie Jerzego Urbana, aby udać się do Krynicy Morskiej i nakręcić reportaż „o księdzu, który zapił się na śmierć” oraz nagrać wypowiedzi świadków. Komunistyczna propaganda przedstawia księdza w jak najgorszym świetle. W reportażu jako rzekomi świadkowie wypowiadają się pracownicy klubu „Riviera”. Twierdzą, że w nocy zabójstwa podali księdzu, wraz z jakimś współtowarzyszem, po 10 stugramowych drinków na osobę. Według wersji przedstawionej przez władze PRL, ksiądz po wypiciu litra wódki opuścił lokal i zmarł kilkaset metrów dalej. W klubie oprócz trójki pracowników wypowiadającej się w reportażu nikt nie zauważył obecności księdza Zycha. Mężczyzny, który rzekomo towarzyszył księdzu w klubie, nigdy nie przesłuchano. 

Prowadzący śledztwo prokurator Wojciech Mazurek nie przejął się innymi śladami na ciele ofiary – czterema złamanymi żebrami, urazami głowy oraz nakłuciami w pobliżu żył. Być może „szczegóły” te zostałyby przez prokuratora dostrzeżone, gdyby nie fakt, że ofiarą okazał się ks. Sylwester Zych.

Prokurator nie zastanowił się też nad zarejestrowanym na taśmie magnetofonowej testamentem, który ks. Zych sporządził prawie dwa lata przed śmiercią – 13 października 1987 roku. Odnajdujemy w nim słowa:

Czuję, że zbliża się mój dzień – czas spotkania z Panem, który uczynił mnie swoim kapłanem… Solidarnym sercem jestem ze wszystkimi, którzy dążą do Polski wolnej i niepodległej…. Niech dobry Bóg was błogosławi i sprawi, abyśmy mogli spotkać się na gruzach komuny…

15 września 1989 prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie śmierci zwróciła się do ministra spraw wewnętrznych o dostarczenie założonej księdzu teczki. Trzy dni później ministerstwo powołało komisję do zniszczenia owej teczki, a prokuraturze odpowiedziało, że ksiądz nigdy nie był obiektem inwigilacji służb. Śledztwo prokuratorskie zostało umorzone w 1993 roku. 

W 2002 r. IPN  rozpoczął śledztwo  w sprawie funkcjonowania związku przestępczego w strukturach MSW w latach 1956-1989, które kierowane było przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego. Śledczy ustalił, że odciski oficera SB, który miał wtargnąć do ks. Niedzielaka, znajdowały się również na koszuli ks. Zycha. W rozpoznaniu oficera śledczym pomógł świadek włamania. Jednak grupa, mając pozwolenie szefa resortu, zastraszała i zabijała ofiary pozorując wypadki, dlatego dalszych prac zaniechano. Śledztwo IPN w tej sprawie miało doprowadzić do skazania zwłaszcza morderców ks. Jerzego Popiełuszki oraz trzech kapłanów zamordowanych w roku 1989: Stefana Niedzielaka z Powązek, Stanisława Suchowolca i właśnie Sylwestra Zycha.

Kapłan zginął trzy miesiące po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu, w trakcie których doszło do porozumienia władzy z częścią opozycji. Reszta działaczy “Solidarności” kwestionowała legalność tych obrad i domagała się m.in. ujawnienia konfidentów SB i rozliczenia komunistów za popełnione przez nich zbrodnie i tę frakcję właśnie popierał ks. Sylwester Zych. Dziś mimo upływu 29 lat od zamordowania ks. Zycha, sprawa nadal nie została wyjaśniona, a winni nie ponieśli odpowiedzialności. Wszystko wskazuje więc na to, że nigdy nie poznamy dokładnego powodu, dla którego władza zdecydowała się zgładzić księdza Sylwestra Zycha. Dziennikarzom, którzy starali się wyjaśnić okoliczności jego śmierci, próbowano zgotować podobny los. „Nieznani sprawcy” podpalili mieszkanie Jerzego Jachowicza z „Gazety Wyborczej”, który zajmował się sprawą księdza – w pożarze zginęła żona dziennikarza, Maria. Niewiele brakowało, by równie tragicznie skończył się napad na autora książki Tajemnica śmierci księdza Zycha – Zbigniewa Branacha – pobitego do nieprzytomności we Wrocławiu w lutym 1991 roku. Ksiądz Sylwester Zych został pochowany na cmentarzu w Kobyłce. O śmierci ks. Zycha opowiada film dokumentalny „Zwłoki nieznane” w reżyserii Roberta Kaczmarka z 1998 roku.

Ks. Sylwester Zych został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego-Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami,  a przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego-Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Materiał źródłowy: 

“Tajemnica śmierci księdza Zycha” Zbigniew Branach, Bydgoszcz 2008 (wyd. III)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *