Czym jest makdonaldyzacja życia społecznego i czy musimy w niej tkwić?

Słowo „makdonadyzacja” dość powszechnie używane, jest pojęciem, które najbardziej obrazuje epokę w jakiej żyjemy. Czy zdajemy sobie sprawę, co owo słowo tak naprawdę oznacza?

Mc Donald’s, to nic innego jak sieć barów szybkiej obsługi w których sprzedawane są frytki, burgery i napoje. Przedsiębiorstwo zostało założone 15 maja 1940 San Bernardino w Kalifornii przez braci Richarda i Maurice’a McDonaldów, od 1953 firma udziela franczyz  a w 1960 przedsiębiorstwo zmieniło nazwę firmy na Mc Donald’s Corporation.

Każdy z nas był w Mc Donaldzie przynajmniej raz i przynajmniej raz coś zamówił, co najmniej raz doświadczył niewygodnych siedzeń i jadł w pośpiechu, co najmniej raz stwierdził, że pracownicy Mc Donalda wszędzie są tacy sami, a wnętrze restauracji i proponowane jedzenie są niemal identyczne. Podobnie większość z nas gdy jest w obcym kraju lub mieście, na wycieczce, czy gdziekolwiek indziej – pierwszą rzeczą, jaką robi, to szuka Mc Donalda, a dlaczego? Bo restauracja ta jest wszędzie taka sama, co daje nam wrażenie, iż pomimo, że jesteśmy w obcym miejscu, to tu jesteśmy tak jakby „u siebie”.

Mc Donald’s to nie tylko sieć restauracji ale od jego nazwy wywodzi się styl życia społecznego, daleko wykraczający poza normy żywieniowe. Georg Ritzer w 1993 r. w wydanej przez siebie książce „ Mcdonaldyzacja społeczeństwa” określił go mianem makdonaldyzacji. Trend ten swoim zasięgiem obejmuje system edukacji, domy pogrzebowe, turystykę, stacje paliw, wielkopowierzchniowe domy towarowe, galerie handlowe a nawet system opieki zdrowotnej (latach 60-tych XX w. powstał w Ameryce pierwszy Mc Lekarz.)

System ten opiera się na czterech elementach:

  1. Sprawność – szybkie zaspokajanie potrzeb, np. głodu w Mc Donaldzie, nawet bez wysiadania z samochodu.
  2. Wymierność – „duże czyli lepsze”, „szybko i tanio” dotyczą podwójnych zestawów. Nie ma znaczenia czy czegoś potrzebujemy czy nie liczy się, że promocje 2&1 działają na podświadomość i mają obudzić naszą potrzebę.
  3. Przewidywalność – produkty i usługi wszędzie takie same, niezależnie od tego gdzie się znajdują – Tesco, Biedronka, Lidl, Carrefour Mc Donald, Pizza Hut itp
  4. Możliwość sterowania – manipulacja – niewygodne krzesełka aby zjeść szybko i wyjść a najlepiej w samochodzie. Do tego dochodzi sztywnie określony regulamin w którym, nie ma miejsca na samodzielne myślenie.

Dla większości z nas wolność jest rzeczą nadrzędną. Chcemy mieć prawo mówić i robić  co chcemy, kiedy chcemy i jak chcemy, a tymczasem daliśmy się złapać w niewolę, stając się jakby trybikiem w machinie globalizacji i konsumpcjonizmu!

Kultura masowa inaczej popularna, coraz bardziej zaczyna budzić obawy o utratę prawdziwych wartości. Określana jest czymś w rodzaju „aksamitnej klatki” ograniczającej wolność i autonomię człowieka.

Pragniemy żyć w normalnym świecie, mieć przyjaciół a tymczasem większość z nas czuje się wyalienowana i coraz bardziej zaczyna doskwierać nam samotność. Człowieczeństwo gdzieś umknęło a jego miejsce pojawił się pęd za posiadaniem. Ludzie omamieni gadżetami, upatrują w nich cel swojego życia. Stajemy się niewolnikami, gdyż za dużo chcemy i nie potrafimy odmówić sobie przyjemności, które jak ktoś nam powiedział, że są niezbędne.  Nie doceniamy tego co mamy tylko wciąż skupiamy się na tym czego nam brak!

TV pełna programów „para dokumentalnych” pokazujących jakieś chore sytuacje jedynie nas utwierdza, że coś z nami nie tak, tym bardziej że naokoło spotykamy ludzi, którzy myślą w podobny sposób. Jaki jest więc sens podążać za masą i wierzyć we wszystko, co nam mówią, wyłączając przy tym racjonalne myślenie i zapominając o tym co jest dla nas naprawdę ważne!? 

Nie wolno nam zapominać, że najważniejsze jest poszanowanie życia ludzkiego, nie tylko tego które trwa, ale i życia przyszłych pokoleń! 

Czy w związku z tym nie powinniśmy zdawać sobie sprawę, że sercem każdego narodu jest zdrowa i silna rodzima gospodarka? Czy nie powinniśmy więc na pierwszym miejscu troszczyć się o przemysł, handel, usługi a my tymczasem wszystkie swoje potrzeby załatwiamy w centrach handlowych, kompletnie nie mając ochoty na funkcjonowanie na innym, wyższym poziomie jakościowym bez pomocy koncernów. Te z kolei prześcigają w serwowaniu coraz to nowych form spektaklu po to, by przyciągnąć konsumentów. Coraz więcej produktów wygląda niemal identycznie, choć nam się wydają różnorodne. Firmy kładą nacisk na coś, co nazywamy znakami po to by powstała iluzja że jeśli symbol jest inny to i marka jest inna. Czy na rynku globalnego niczego jest jeszcze miejsce na jakiś indywidualizm? Jeśli wchodzimy do galerii handlowej i widzimy przedmioty, które proponują gotową tożsamość odczuwamy potrzebę aby szukać własnej? Czy korporacje, które w dużej mierze wymyślają i dyktują nam styl życia uważają, że nie umiemy sami tego robić?

Umiemy, tylko idziemy na łatwiznę zapominając, że to one a nie my czerpiemy z tego korzyści!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *