Był za duży żeby upaść, a jednak upadł, pogrążając światową ekonomię w totalnym chaosie.

Dokładnie 10 lat temu – 15 września 2008 roku po tym, jak amerykański rząd zdecydował, że nie udzieli pomocy Lehman Brothers-ogłoszono bankructwo czwartego największego banku w USA. Media na całym świecie obiegły zdjęcia zwalnianych z pracy bankierów, którzy z kartonowymi pudłami opuszczali siedziby dawnych miejsc pracy. Indeksy giełdowe na całym świecie zaczęły notować niespotykane od wielu lat minima. W krótkim czasie zamarł rynek międzybankowy pogrążając światową ekonomię w totalnym chaosie, który de facto trwa do dziś. 


Zanim oficjalnie ogłoszono bankructwo mówiono że to nie możliwe… że za duży, żeby pozwolić mu upaść. Dlatego jego upadek był szokiem i nikt tak naprawdę nie mógł przewidzieć jego skutków. Dziś wiadomo, że wraz z Lehman Brothers runął filar światowych finansów i wyszło na jaw, że niewidzialna ręka rynku jest chciwa ponad zdrowy rozsądek. Wraz  z upadkiem “za dużego, żeby upaść” rozpoczął się kryzys i runął kapitalizm, jaki znaliśmy. Mówiono wówczas, że światowa ekonomia zderzyła się z górą lodową, że płyniemy jeszcze siłą rozpędu, ale maszyny już nie pracują… całkowicie bowiem zamarł rynek międzybankowy, ponieważ runęło  zaufanie na którym opierała się ekonomia.

Anatomia upadku, czyli załamanie tzw. kredytów subprime. 

2 kwietnia 2007 – w stan upadłości zostaje postawiona New Century Financial, druga co do wielkości w USA firma na rynku kredytów hipotecznych „subprime”, czyli „prawie doskonałych”, oferowanych osobom pozbawionym zdolności kredytowej. Już wcześniej, na początku roku, upadła kalifornijska Ownit Mortgage Solutions Inc., specjalizująca się w kredytach „subprime”, jednak to ostrzeżenie zostało zlekceważone przez amerykański Bank Rezerw Federalnych (Fed), rząd USA, media i inwestorów. Latem padają kolejne instytucje kredytowe, a w ślad za tym tracą wartość rozmaite papiery dłużne zabezpieczone na kredytach hipotecznych. Przez kilka lat w Stanach Zjednoczonych obniżano stopy procentowe, żeby dotrzeć do poziomu 1 proc. w 2003 roku. Osoby, które wcześniej nie miały zdolności kredytowych, nagle ją otrzymały. Stopy procentowe na początku 2005 roku poszły w górę. Sprawiło to, że raty kredytu automatycznie podążyły w tym samym kierunku. Banki zostawały z przejętą nieruchomością. Rosła podaż na rynku nieruchomości, ceny przejętych domów spadły tak wyraźnie, że bank nawet pozbywając się takiego domu nie miał szans na odzyskanie pełnej wartości udzielonego kredytu. W ten sposób pękła bańka na amerykańskim rynku nieruchomości, a fala się rozlała. Zimą 2006/2007 ceny nieruchomości zaczęły w Stanach Zjednoczonych spadać i „niedoskonałe” kredyty okazały się „złymi długami”, nie posiadającymi zabezpieczenia. Zagrożony zaczął być cały amerykański system finansowy. Pożyczki „subprime” w USA w 2006 r. osiągnęły wartość ok. 600 mld USD. Obligacje i inne narzędzia finansowe oparte na kredytach „subprime” znajdowały się w portfelach wielu banków i funduszy.

Na pytanie dlaczego problem bańki spekulacyjnej na amerykańskim rynku rozlał się na cały świat, odpowiedzieć można jednym słowem – sekuratyzacje. Amerykańskie instytucje finansowe zobowiązania właścicieli kredytów hipotecznych zbierały w pakiet i sprzedawały innym bankom i instytucjom na całym świecie jako obligacje sekurytyzowane i strukturyzowane instrumenty kredytowe. Gdy przeciętny Amerykanin zaczynał mieć problemy ze spłatą hipoteki, papier taki okazywał się bez wartości, a wtedy problem zaczynał mieć bank.

Amerykańskie instytucje finansowe sprzedawały inwestorom i bankom na całym świecie papiery wartościowe oparte na niespłacalnych wierzytelnościach. Z czasem więc kolejne instytucje zaczęły ujawniać wielomiliardowe straty spowodowane zapaścią na amerykańskim rynku pożyczek hipotecznych.


Co miał wspólnego Lehman z kredytami subprime?

Pierwszy kwartał 2008 roku Lehman zakończył z prawie 3 mld dolarów straty – po raz pierwszy w swojej historii. Powoli do finansistów zaczęło docierać, że prawie 60 mld dolarów, które Lehman zainwestował na rynku subprime to tykająca bomba. Podjęto próbę ratowania sytuacji, w czerwcu 2008 roku poważnie dokapitalizowano bank, tyle że ten dalej notował straty. Wartość akcji giganta spadła w ciągu felernego roku z 67 do 14 dolarów.

Inwestorzy zaczęli wątpić w bank, choć wielu nie mieściło się w głowie, żeby tak wielka instytucja mogła ot tak upaść. Wątpliwości były jednak na tyle duże, że poszukiwanie kapitału na rynku było zadaniem niewykonalnym. 12 września 2008 roku przyniósł kolejne rozczarowanie i popłoch wśród inwestorów. Akcje banku spadły o 42 proc. do poziomu 4,22 dolara za akcję. Stało się jasne, że to koniec. Kolejnego dnia było jeszcze gorzej, kolejny spadek wartości akcji, tym razem do poziomu 3,8 dolara, oznaczał, że inwestycyjny gigant wyceniony został przez rynek na 2,5 mld dolarów. Na ratunek było za późno. Instytucja o 154 – letniej tradycji okazała się wydmuszką.

Banki, które zostały z niespłaconymi kredytami swoich klientów, straciły możliwość prowadzenia dalszej akcji kredytowej. Oprócz rynku nieruchomości fatalne wieści zaczęły płynąć z rynku motoryzacyjnego, gdzie przecież nowe auta z reguły kupuje się na kredyt. Globalni gracze jak Chrysler, GM, Volksvagen i Ford zaczęli zwalniać pracowników. Media na całym świecie obiegły zdjęcia zwalnianych z pracy bankierów, którzy z kartonowymi pudłami opuszczali siedziby dawnych miejsc pracy. Indeksy giełdowe na całym świecie zaczęły notować niespotykane od wielu lat minima. Zaczęło rosnąć bezrobocie i spadać konsumpcja. Kraje, które przez lata żyły na kredyt zaczęły odczuwać problemy z regulowaniem zobowiązań. Reakcja łańcuchowa wymknęła się spod kontroli. 1 listopada 2008 Fed udzielił bankom krótkoterminowych pożyczek ratunkowych o wartości 41 mld USD, aby ratować płynność na rynku finansowym, 25 listopada 2008 – ogłosił, że wyda pół biliona dolarów na zakup papierów dłużnych opartych na kredytach hipotecznych udzielanych przez Fannie Mae, Freddie Mac i Federal Home Loan Banks. Dodatkowo Fed pożyczył 200 mld USD instytucjom finansowym, które posiadają obligacje zabezpieczone na kredytach konsumpcyjnych. Działania te oczywiście w jakimś stopniu uratowały sytuację, ale nie miało wpływu na zatrzymanie kryzysu, który swoim zasięgiem w krótkim czasie objął cały glob.


W 2014 roku grupa Citigroup na drodze ugody z amerykańskim departamentem sprawiedliwości zgodziła się na zapłacenie 7 mld dolarów kary za spekulacyjne działania na rynku finansowym przed 2008 rokiem, czym naraziła swoich inwestorów na straty. Karę 12 mld dolarów zapłaciła wcześniej też grupa JPMorgan Chase. Wiele wątpliwości pozostało również przy ocenach agencji ratingowych, które przez bardzo długi czas dawały wysokie noty i uwikłanym w niepewne papiery wartościowe instytucjom finansowym.

expres-24.pl


Poniżej ciekawy wywiad z byłym pracownikiem Lehman Brother, który wspomina tamte dni:

https://fakty.interia.pl/raporty/raport-kryzys-2008/kryzys/news-byly-pracownik-lehman-brothers-dla-interii-rozumiem-wscieklo,nId,2627902

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *