Arkadiusz Kraska-skazany na dożywocie bez dowodów winy!

8 września 1999 r. przy jednej ze Szczecińskich stacji benzynowych doszło do bójki w której zginęło dwóch mężczyzn. Dwa dni po zdarzeniu został zatrzymany we własnym domu, przebywający z rodziną, przyjaciel zamordowanych – Arkadiusz Kraska. Niespełna dwa lata później (w marcu 2001 r.) skazano go na dożywotnią karę pozbawienia wolności. W uzasadnieniu wyroku napisano: “Społeczne poczucie sprawiedliwości wymaga, by sprawców tego typu przestępstw karać w sposób surowy i bezwzględny, eliminując ich definitywnie z ulic, zapewniając w ten sposób bezpieczeństwo w miastach, będących arenami porachunków”.
 „Co wy robicie?! Skazujecie niewinnego człowieka!”-krzyczał w chwili ogłoszenia wyroku oskarżony. Od tego dnia minęło ponad 17 lat i wiele wskazuje na to, że mówił prawdę! Na dzień dzisiejszy sprawą Arkadiusza Kraski ponownie zajmuje się Prokuratura w Warszawie i już wiadomo, że dopatrzyła się wielu uchybień w prowadzonym wówczas śledztwie.

 


Prawo jest tylko pewnym obszarem wiedzy i jak każda inna dyscyplina pozostaje w rękach ludzi, a ludzie jak to ludzie-popełniali błędy i będą je popełniać, natomiast jedną z nadrzędnych zasad prawa rzymskiego była zasada Cesarza Trajana: „lepiej uniewinnić 100 winnych, niż skazać jednego niewinnego”. Czy i jak mogło dojść do pomyłki w tej sprawie? Otóż najprawdopodobniej mogło. Prokuratura w Warszawie ponownie zajmuje się sprawą i już wiadomo, że dopatrzyła się wielu uchybień w prowadzonym wówczas śledztwie. Cały proces był procesem poszlakowym i jak dotąd nie znaleziono żadnych dowodów winy oskarżonego. Jednak żeby lepiej zrozumieć całą sytuację, trzeba przenieść się w czasie i przypomnieć sobie realia lat 90- tych. Jak pamiętamy były to złote czasy organizacji przestępczych, porachunki mafijne były na porządku dziennym, przy czym policja nie miała wystarczających narzędzi prawnych, liczył się szybki sukces. W tej konkretnej sprawie wystarczyło zaledwie dwa dni na wytypowanie i zatrzymanie sprawcy! Dlaczego się nie ukrywał, dlaczego nie próbował uciekać, tylko pozwolił się zatrzymać we własnym domu? Być może nie spodziewał się tego, że podejrzenie w tak poważnej sprawie jaką jest udział w podwójnym morderstwie spadnie na niego!
 
Alibi: Jednym z głównych dowodów podważających winę jest alibi. Arkadiusz miał alibi w postaci zeznań Jacka S, który potwierdził, że w tym samym czasie oglądali razem mecz Polska- Anglia. Podczas rozgrywek wielokrotnie odbierał też tel. stacjonarny, co potwierdzały bilingi rozmów zagubione w trakcie śledztwa.
 
Narzędzie zbrodni: Nie zabezpieczono żadnych dowodów dotyczących narzędzia zbrodni, a co ciekawe-nie odnaleziono nawet broni z której padły strzały!
 
Portret pamięciowy: Sporządzony portret pamięciowy nie przypominał oskarżonego!
 
Świadkowie:   Dla sądu mocnym punktem zaczepienia w sprawie były zeznania trzech świadków (w tym dwóch incognito). Zauważmy że świadkowie incognito, zazwyczaj są osobami które nie były bezpośrednimi świadkami zdarzenia, pochodzą ze środowiska przestępczego i mają informacje z tzw. trzeciej ręki. Często grożą im odsiadki, więc o manipulację w takich przypadkach nie trudno. Pierwszy świadek  określił osobę, którą widział jako niskiego, czeszącego się na bok mężczyznę, a wtedy Arkadiusz Kraska był dobrze zbudowany i strzygł się na jeża. Drugim, był świadek w przeszłości karany za składanie fałszywych zeznań oraz za nakłanianie świadków do zmiany oświadczeń. Trzecim świadkiem była niejaka Izabela Ł. która złożyła najbardziej obciążające zeznania. Zeznała, iż w chwili zabójstwa widziała Arkadiusza Kraskę na rogu ulicy Kopernika i Łokietka, a on w tym czasie przebywał w domu, co potwierdził jego kolega Jacek S. z którym wspólnie oglądali mecz Polska – Anglia. Oprócz tego w miejscu zamieszkania odbierał telefon stacjonarny i rozmawiał przez niego z kolegami. Sąd w ogóle nie wziął pod uwagę zeznań świadków którzy potwierdzali wersję iż rozmawiali z nim przez tel.  co dawało mu 100 % alibi, a dał wiarę zeznaniom Izabeli Ł. która wielokrotnie zmieniała zeznania i każdorazowo różniły się one między sobą. Przed samym sądem, podczas gdy jej zeznania były decydujące zeznała, iż została zmuszona przez funkcjonariuszy do tego aby złożyć obciążające zeznania na Arkadiusza Kraskę a teraz chce się teraz wycofać i powiedzieć prawdę. Sąd jednak nie przychylił się do jej prośby.  Ta sama kobieta kilka lat temu u notariusza podpisała ( w obecności byłego funkcjonariusza CBŚ) – takie oto oświadczenie: „Byłam jednym z kluczowych świadków w tamtym procesie. Sama się zgłosiłam na policję, ponieważ widziałam twarz sprawcy. To nie był Arkadiusz Kraska. W ostateczności, przymuszona i zmanipulowana przez policjanta, złożyłam w śledztwie fałszywe zeznania. Nie udało mi się przekonać ani prokuratora, ani sędziego, że moje zeznania zostały wymuszone i są nieprawdziwe. Nie miałam wówczas świadomości, że moje zeznania posyłają na dożywocie niewinnego człowieka. Byłam przesłuchiwana w tej sprawie w prokuraturze. Nie pamiętam dziś, kto mnie przesłuchiwał, ale od początku mówiłam, że byłam zastraszana przez policjanta i że nikt nie brał pod uwagę prawdy. Usłyszałam, że teraz jestem niewiarygodnym świadkiem i nie wiadomo, czy moje zeznania w ogóle będą brane przez sąd pod uwagę. Przed sądem mówiłam to samo, co w prokuraturze. Sędzia prowadzący rozprawę powiedział, że mam nie mataczyć, bo dostanę wyrok za składanie fałszywych zeznań. Na kolejnej rozprawie też powiedziałam, że to nie był Arek, ale chyba nikt mi już nie wierzył. Przestałam się wreszcie bać, że trafię do więzienia i już nie zobaczę dziecka. Od lat mieszkam za granicą. Uciekłam od przeszłości, zaczęłam wszystko od nowa (…) Jestem gotowa powiedzieć to wszystko przed sądem, jeżeli proces Arkadiusza Kraski zostanie wznowiony.” 
 
Kraska podczas procesu domagał się badania wariografem, chciał również zadać pytania świadkom-sąd ani na jedno ani na drugie nie wyraził zgody!
 
W dniu ogłoszenia wyroku rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie-Michał Tomala zapewniał, że o pomyłce nie może być mowy:„ na miejscu zdarzenia były dwie osoby, które uzyskały status świadków incognito, co pozwoliło im na złożenie obszernych i konsekwentnych zeznań. Wynikało z nich, że mężczyzną, który oddał strzały, był Arkadiusz Kraska.” 
 
Niedawno pojawiła się pewna kobieta, która chciała zeznawać gdyby doszło do wznowienia procesu. Chwaliła się sąsiadom, że będzie miała okazję pomóc niewinnie skazanemu ponieważ przed wieloma laty widziała twarze sprawców. Niestety nie zdążyła tego zrobić, gdyż pod koniec sierpnia 2017 r. została znaleziona martwa we własnym mieszkaniu. Leżała na podłodze z pustą butelką w kurczowo zaciśniętej dłoni, przy otwartych drzwiach. Nie przeprowadzono sekcji zwłok i nie wiadomo co było powodem jej śmierci.
Pośpiech i zaniedbania: 
Działania policji w sprawie nadzorował prokurator Zbigniew Kałużny, który chciał szybko zamknąć sprawę, a dziś po wielu latach przyznaje, że niewiele pamięta o „jakiejś tam” strzelaninie.Anonimowy policjant CBŚ powiedział na ten temat: „jakaś strzelanina? Zasłania się niepamięcią, podczas gdy w gangsterskim Szczecinie lat 90. była to najbardziej — obok spraw o zabójstwo Janka Suligi i Rambulca — spektakularna mafijna egzekucja. Jak można, ku… nie pamiętać takiej strzelaniny?!”
 
Innego zdania jest pani prokurator Barbara Zapaśnik, która nie była  przekonana o winie oskarżonego i chciała bardziej przyjrzeć się dowodom, na co przełożeni nie wyrazili zgody. W efekcie została odsunięta od sprawy (poprzez awans do prokuratury apelacyjnej), ale do dnia dzisiejszego nie zmieniła zdania i cały czas twierdzi, że w wiezieniu przebywa niewinny człowiek. Z jej opinią można zapoznać w serialu dokumentalnym pt. “Kobiety i mafia” w odcinku zatytułowanym “Egzekucja“.
 
Były również inne materiały dowodowe, które świadczyły o niewinności oskarżonego, a mianowicie dowody zapachowe i oględziny lekarskie. Podczas morderstwa doszło do bójki, a Kraska nie posiadał żadnych śladów po bójce, nie posiadał również śladów osmologicznych po użyciu broni. 
 
Brak motywu: Nie ma żadnego oficjalnego motywu na podstawie którego miałaby być dokonana zbrodnia. Jeden z zamordowanych był bardzo dobrym przyjacielem Arkadiusza. Skazany miał za sobą bardzo trudne dzieciństwo – dom dziecka, zakład wychowawczy, zakład poprawczy, a zabity Marek C. bardzo mu pomagał, załatwił mu pracę, kupował ubrania, a sam Arkadiusz był częstym gościem w jego domu. Matka Marka C.–Ewa bardzo go lubiła i nawet dziś po blisko 19 – latach nie wierzy aby to on mógł być mordercą. 
Wyrok: Dożywotnie pozbawienie wolności! Według K.K. taką karę otrzymują sprawcy wyjątkowo brutalnych przestępstw, nie wystarczy zabójstwo kwalifikowane, muszą towarzyszyć wyjątkowe okoliczności, takie jak np. szczególne okrucieństwo, użycie materiałów wybuchowych, akt terroryzmu, dręczenie, rozbój czy wzięcie zakładnika, czy w tej sytuacji tak było? Na pewno ciekawym jest fakt, że od ponad 30 lat nie stosowano w Polsce kary dożywotniego pozbawienia wolności, a ten wyrok był pierwszy po tak długiej przerwie. W uzasadnieniu zostało napisane: “Społeczne poczucie sprawiedliwości wymaga, by sprawców tego typu przestępstw karać w sposób surowy i bezwzględny, eliminując ich definitywnie z ulic, zapewniając w ten sposób bezpieczeństwo w miastach, będących arenami porachunków”. Sędzią orzekającym był sędzia Maciej Strączyński, który znany jest z surowych wyroków i z tego powodu zyskał nawet przydomek “Strażnik Teksasu”. We wrześniu 2017 r. został nominowany przez ministra Ziobrę na Prezesa Sądu Okręgowego w Szczecinie. Przy okazji tej nominacji wspomniano jego sukcesy w orzecznictwie-to on wydawał najsurowsze wyroki dla gangsterów, gwałcicieli i zabójców i te wyroki z pewnością przyczyniły się do jego obecnego awansu.
Adam Zadworny – dziennikarz śledczy, wspomina moment, kiedy sędzia przytaczał sentencję wyroku  (…) uznaję za winnego tego, że (…)” – Kraska rzucił się na podłogę, zaczął się tarzać jak zarzynane zwierzę. To wyglądało dość przerażająco. I pamiętam taką refleksję, która przyszła mi wtedy do głowy, że ten prosty chłopak nie mógłby tak dobrze zagrać. Trzeba by mieć talent i warsztat aktorski, by zagrać taką scenę(…).”  

 
Brak przyznania się do winy: Oczywiście skazany nigdy nie przyznał się do winy. Prawdopodobnie też z tego powodu miał pewną wizytę. Otóż ok. 2012 r. odwiedzili go panowie z CBŚ z propozycją przyznania się do winy w zamian za warunkowe zwolnienie. On jednak nie zrobił tego, a jego odpowiedź była krótka: „ nie przyznam się do lewego zabicia przyjaciela.” Skoro Arkadiusz Kraska skazany był prawomocnym wyrokiem na dożywocie, a według art. 78 par. 3 KK jest to kara bezterminowa i skazany może ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po 25 latach odbywania kary, to skąd taka propozycja po 12? Tego niestety nie wiadomo, ale przyznanie się do winy pozwoliłoby osobom odpowiedzialnym za jego niesłuszne skazanie uniknąć odpowiedzialności.
 
Ewa Szymecka – adwokat rodziny zamordowanej Małgosi Kwiatkowskiej w sprawie Tomasza Komendy niedawno powiedziała takie słowa: „ Chciałam, żeby złapali wszystkich sprawców. Przecież podczas śledztwa mówiło się o jeszcze dwóch. Cały czas mówiło się o zastraszaniu świadków nawet przez policjantów. Komuś wyraźnie zależało, aby do nich nie dotrzeć. (…) Jak to możliwe, że 18 lat temu dowody winy Tomasza Komendy były w stu procentach prawdziwe, a teraz są w stu procentach nieprawdziwe”-mówi pani adwokat.  Sprawa Tomasza Komendy jest w tym przypadku bardzo istotna ze względu na fakt, iż oba procesy odbywały się mniej więcej w tym samym czasie.
 
Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar 30 III 2018 r. wypowiadając się w sprawie Tomasza Komendy zaznaczył, że ta sprawa nie powinna była się zdarzyć, jest wielką tragedią dla całego systemu wymiaru sprawiedliwości. Docenia decyzję premiera o przyznaniu Komendzie renty specjalnej, ale uważa, że to za mało. Źródłem pomyłki sądowej były uchybienia w toku śledztwa, które zostały zlekceważone przez sąd i zapadł niesprawiedliwy wyrok w tej sprawie. Co najważniejsze, uważa, że należy wyciągnąć wnioski – zwłaszcza że podobne przypadki mogą wciąż pozostawać w ukryciu. RPO zauważyło, że potrzebne są tzw. komisje niewinności. Adama Bodnar jako przykład podał Wielką Brytanię, w której działa The British Criminal Cases Review Commission, a w kilku stanach USA pracują innocence commissions (w Karolinie Płn., Kalifornii, Wirginii, Connecticut, Wisconsin i Illinois).Od 1995 do 2010 r. brytyjska komisja rozpoznała 12 376 wniosków i doprowadziła do uchylenia ¾ kwestionowanych wyroków (445 przekazała do sądu apelacyjnego. 290 wyroków zostało uchylonych a 118 utrzymanych).


 
Od zdarzenia na stacji benzynowej minęło blisko 19 lat a skazany Arkadiusz Kraska cały czas twierdzi że jest niewinny. Jego przyjaciel, dziś po wielu latach, mówi o nim w ten sposób: „Arek nigdy nie był złotym chłopakiem, nikt tego nie ukrywa. Był chuliganem a nawet drobnym złodziejaszkiem, ale czułym na krzywdę innych. Nigdy nikomu nie odmawiał pomocy. Rodzina, sąsiedzi byli dla niego świętością. Nie był chłopakiem, który przeprowadza dla fejmu staruszkę przez ulicę, on po prostu szedł dla niej po zakupy. Był tak bezczelny w swojej kulturze, że oprócz tego, że kupił drugą reklamówkę jedzenia potrafił nakraść starszej pani i powiedzieć, że tyle tego, bo była przecena. Taki był on honorowy chuligan. Pomówiony, osądzony, oskarżony na podstawie nie trzymających się kupy poszlakach i na bezczelnie łgającego w swych kłamstwach prokuratora, który odrzucił wszelkie dowody niewinności Arka, a dziś twierdzi że nie pamięta sprawy. Sędzia legenda szczecińskiego wymiaru sprawiedliwości, szeryf dzikiego zachodu, ja osobiście zarzucam mu jedno – karierowiczostwo i nie pochylenie się rzetelnie nad aktami sprawy. Wydanie wyroku dla lansu, balansu i rozbłysku wśród fleszy. Pierwszy wyrok dożywocia w Polsce po zniesieniu kary śmierci (o shit, a co by było gdyby ona była. Nawet nie chcę myśleć!). Następną postacią to już nam znany z ostatniej funkcji Rzepliński, który podczas zwiedzania zakładu karnego po rozmowie z Arkiem, mówił: „ – Panie  Kraska za 15 lat zgłosi się pan do nas i dostanie pan przepustkę” a tymczasem odrzuca wszelkie uwagi i wnioski o wznowienie procesu. Arek od samego początku był wożony z workiem na głowie, maltretowany i bity by przyznał się do winy, 5 lat w odosobnieniu, w całkowitej samotności… Pierwsze drzewo zobaczył po tych 5-latach na spacerniaku. Rodzina i znajomi byli wielokrotnie informowani, ze nie żyje. Siedzi już 19 lat, mimo że sprawcy są znani i są dowody. Pytanie: ile jeszcze będzie siedział, za coś czego nie zrobił? Co łączy sprawę Komendy i Kraski oprócz oczywiście niewinności? – Chęć zrobienia karier zawodowych,na grzbiecie tych, które kasta wymiaru sprawiedliwości nazwie pomyłką!”
Arkadiusz Kraska domaga się uniewinnienia a nie ułaskawienia, gdyż nie czuje się winnym. Za murami więziennymi zostawił syna, który praktycznie całe swoje życie spędził bez ojca, a nawet gorzej- bo z piętnem ojca mordercy.  Czy Arek spełniłby się w roli rodzica czy nie-trudno powiedzieć, ale wiadomość o tym że zostanie ojcem sprawiła mu wtedy ogromną radość i na pewno miał cel w życiu. Na temat tego czy Arek był gangsterem czy nie, najlepiej może wypowiedzieć się Maria – jego dawna miłość. Poznali się przed wielu laty w Szczecinie, na skwerku na Placu Kościńskim. Maria przychodziła tam z dzieckiem (była samotną matką). Pewnego dnia zgubiła portfel, którego Arek znalazł, a następnie oddał jej i od tej pory zaczęli się spotykać. Maria dziś po wielu latach mówi, że mężczyzna bardzo jej się spodobał, był bardzo kulturalny, wzbudzał zaufanie, nawet jego styl ubierania różnił się od pozostałych mężczyzn, którzy w tym czasie nosili czarne skóry, on był specyficznie ubrany – miał na sobie czerwoną ramoneskę. Dwa lata temu wzięli ślub ponieważ osoba ta nie wierzy w to, że Arkadiusz byłby zdolny do tak potwornej zbrodni.

 


Internauci a wśród nich bliscy i przyjaciele Arkadiusza Kraski, którzy są coraz bardziej zniecierpliwieni brakiem postępów w sprawie wystosowali list otwarty, w którym żądają ukarania osób winnych ich zdaniem bezpodstawnego skazania na dożywocie Arkadiusza Kraski.
 
List Otwarty
„Zwracamy się z publicznym żądaniem o wydanie nakazu aresztowania wobec żyjących policjantów, działających przeciwko Arkadiuszowi Krasce, gdyż od samego początku mataczyli oraz ukierunkowywali bieg sprawy w sposób, który odwracał uwagę od prawdziwych zdarzeń, faktów i osób, które miały rzeczywisty wpływ na przebieg sprawy. Ich działanie miało na celu odwrócenie uwagi od prawdziwych sprawców przestępstwa. Policjantów, o których mowa, oskarżamy o fizyczne oraz psychiczne znęcanie się nad jednym z kluczowych naocznych świadków, a równocześnie zmuszaniem do składania i podpisania fałszywych zeznań, co jest przestępstwem.
Wysuwamy oskarżenia również przeciwko jednemu z policjantów o gwałt na jednym z kluczowych świadków oraz wielowymiarowy szantaż prowadzony wobec jego osoby. Występujemy także o tymczasowy areszt wobec ówczesnego prokuratura Kałużnego, biorącego udział w biegu sprawy, który oskarżył Arkadiusza Kraske o przestępstwo, którego nie dokonał — ze względu na możliwość dalszego mataczenia w sprawie. Podstawą jest, że prokurator Kałużny doskonale wiedział o przestępstwie policjantów, o których mowa i niewinności Arkadiusza Kraski wobec kluczowego świadka, który był szantażowany oraz prowadzono nad nim znęcanie się psychiczne i fizyczne, oraz emocjonalne w celu zmuszenia go do złożenia fałszywych zeznań, na niekorzyść Arkadiusza Kraski. W rezultacie prokurator oraz policjanci podstawili świadków incognito, których nie było w ogóle na miejscu zdarzenia. Co jest absurdem.
Usilnie żądamy również ujawnienia nazwisk owych świadków incognito oraz przeprowadzenie wnikliwego śledztwa w ich sprawie — jako że jest to jeden z kluczowych dowodów w sprawie potwierdzających niewinność Arkadiusza Kraski. Żądamy także o zawieszenie w obowiązkach i czynnościach służbowych sędziego Strączyńskiego do wyjaśnienia całkowicie tej sprawy, ponieważ posiadał on wiedzę operacyjną oraz wiedz z akt sprawy na temat świadka Łagockiej o tym, że w prokuraturze nie wskazywała na Arkadiusza Kraske (o czym też mówiła publicznie przed sądem) Uważamy, że jego wyrok był stronniczy na korzyść prokuratora Kałużnego, mimo tego, że dowody w aktach sprawy oraz świadkowie wskazywali, że przestępstwa nie dokonał Arkadiusz Kraska. W związku z powyższym kategorycznie zwracamy się o spełnienie naszych żądań o podjęcie czynności wobec wyżej wymienionych osób, uzasadniamy to dalszym mataczeniem w sprawie oraz jesteśmy przekonani, że prokurator Kałużny wraz z policjantami działali wspólnie i w porozumieniu z pełną premedytacją na niekorzyść Arkadiusza Kraski i pozbawienia go dożywotniej wolności.”
expres-24.pl


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 komentarze “Arkadiusz Kraska-skazany na dożywocie bez dowodów winy!”